Aktualności

2020-06-17

LWOWSKIE PIOSNKI TOŃCIA

8 sierpnia o godz. 17:00
serdecznie zapraszamy na Molo
na wieczór piosenek lwowskich i emigracyjnych o Lwowie, skeczy oraz zabawnych monologów.
Przewodnikiem po dawnym Lwowie będzie niezapomnianyTońcio.

LWOWSKIE PIOSNKI TOŃCIA
występuje Stanisław Górka
przy fortepianie Jerzy Derfel
materiały do spektaklu Zbigniew Rymarz

Wszyscy doskonale pamiętamy wypieki na twarzach, rozemocjonowane dyskusje w domach i pustkę na ulicach w godzinach emisji przebojów naszej TV „Czterech pancernych”, „Stawki większej niż życie”, „Isaury”…

I pomyśleć, że - jak twierdzą świadkowie - zainteresowanie to jest niczym w porównaniu z przeżyciami całej zradiofonizowanej Polski 60 lat temu, co niedzielę, o dziewiątej wieczorem… Na fali średniej 385,1 metra nadawało bowiem wówczas „Polskie Radio Lwów”. Nadawało przebój nad przebojami, program, którego popularność wyludniała ulice Gdyni i Poznania, Wilna, Warszawy i Katowic - „Wesołą lwowską falę”…

Była to niepozorna, bezpretensjonalna składanka skeczy, satyrycznych dialogów i piosenek rodem z lwowskiego folkloru, z tradycji Łyczakowa, Grodeckiego i Żółkiewskiego.

Ale jakże utalentowani ludzie ją tworzyli… Przede wszystkim animator całości - autor, reżyser, organizator i kompozytor w jednej osobie, twórca studenckiego teatrzyku „Nasze oczko”, który był zalążkiem „Lwowskiej fali” - Wiktor Budzyński (nota bene ojciec wielce popularnego w latach siedemdziesiątych konferansjera Janusza Budzyńskiego).

Teksty dla „Fali…” pisali Marian Hemar, Emanuel Schlechter, Ref-Ren (Feliks Konarski), muzykę komponowali Henryk Wars i Alfted Schuets („Czerwona maki na Monte Cassino”).

Ale sławę przynieśli jej przede wszystkim Henryk Vogelfaenger i Kazimierz Wajda, czyli po prostu… Szczepko i Tońcio!!!

A poprawniej - Szczepku i Tońciu! Właśnie tak, gdyż popularyzacji, upowszechnieniu poprzez eter na całą Polskę lwowskiej gwary, „Bałakania batiarów”, specyficznemu poczuciu humoru, dystansowi, a zarazem ogromnemu ciepłu i wyrozumiałości dla ludzkich słabostek - zawdzięcza ta para swój niebywały sukces.

Słuchała ich cała Polska, ale nie tylko słuchała. Specjalnie dla nich napisano scenariusze i nakręcono trzy filmy fabularne (wszystkie w reżyserii Michała Waszyńskiego): „Będzie lepiej”, „Włóczęgi” i „Serce batiara”. Kopia tego ostatniego spłonęła w czasie wojny i nigdy go już nie ujrzymy.

Wiktor Budzyński cały okres powojenny spędził w Londynie. Kazimierz Wajda zmarł w 1955 roku w Warszawie na zawał serca. Pracował jako spiker w Polskim Radiu, ale nikomu nawet szepnąć nie wolno było, że właśnie odszedł wielki Szczepko, ze Lwowa… Bo to przecież było już za granicą… Henryk Vogelfaenger (Tońko) pracował w Anglii jako prawnik przez 40 lat, dopiero w 1989 roku powrócił na stałe do swych rodzinnych stron…

„Z ostatnim lwowiakiem ten rodzaj kultury zaniknie” - powiedział Jerzy Janicki, wielki ekspert historii i tradycji miasta.

Czyżby?

Nasz program, próba ocalenia i kontynuacji spadku po „Wesołej lwowskiej fali”, po batiarach, po Szczepku i Tońciu, powstał z chęci zaprzeczenia tej tezie. Czym nam się to udało - ocenią Państwo sami…